praca marzeń - konserwator gaśnic

Praca marzeń? Konserwator gaśnic!

Ten artykuł znajduje się w kategorii:

Jestem na facebooku:

skomentuj:

udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Co jakiś czas słyszymy o pracy marzeń, jak na przykład bycie polarnikiem w zimie gdzieś na końcu świata, czytać kryminały w opłaconym domku w górach, tester czekolady, przytulacz, degustator piwa, tester zjeżdżalni, czy opisywacz widoków w podróży. Przyznam że całkiem nieźle brzmią te oferty.

Okazuje się jednak, że mogę do nich dopisać również konserwatora gaśnic!
Tak stwierdziła dzisiaj podczas przeglądów Pani, która wyszła ze swojego pięknego biura.

Wszystko się rozeszło o przegląd 2 gaśnic i hydrantu.

Przyznam, że chyba 10 lat minęło od ostatniego razu kiedy słyszałem, że mam pracę marzeń, lecz wypowiedziane to zostało z rozlewającym się aż sarkazmem.
Do dziś pamiętam, w końcu nie zdarza się to często.

Stwierdzenie takie padło z ust jednego z właścicieli nadmorskich ośrodków, podczas przeglądów gaśnic w jego obiekcie. Leciało to jakoś tak: “patrz synu, postukasz gaśnicę parę razy, pooglądasz, nakleisz naklejkę i zarobione, ucz się”. Był to ostatni raz, gdy byłem tam na przeglądzie gaśnic

Dzisiaj było podobnie. Była to firma w której byłem pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz.

Opiszę od początku jak tam trafiłem.

Nasza firma została poproszona o przegląd gaśnic oraz hydrantów w nowym obiekcie, który został oddany do użytku rok temu, kończył się więc coroczny termin przeglądów ppoż.

Duży obiekt podzielony na biura i halę. Przeglądając sprzęt ppoż. towarzyszył mi jeden z kierowników hali, pytając się o przeróżne rzeczy. Z naszej rozmowy dowiedział się dlaczego gaśnice które są na wyposażeniu hali są właśnie tego typu nie innego. Jak również o skuteczności 27A, mimo że w sprzedaży są dostępne gaśnice o skuteczności 55A, a firma w której wykonywałem przeglądy nie oszczędza na bezpieczeństwie. Więcej o skuteczności tutaj.

Dzieje się tak zwykle gdy obiekt wyposaża firma, która buduje halę, a nie sam właściciel hali. Żeby zejść z kosztów firma wykonawcza kupuje czasem najtańsze materiały oraz wyposażenie, a co z tym później się dzieje zostaje już na głowie właściciela hali. Podczas przeglądów ppoż. jak i po ich zakończeniu przebiegła miła, kulturalna rozmowa, z szacunkiem do mojej pracy, czego nie mogę powiedzieć o Pani której właściciel obiektu wynajmuje biuro w tej firmie.

Firma Pani o której mowa wynajmuje jedno pomieszczenie – biuro, w którym prowadzi jakąś działalność biurową. Gdy poinformowałem, że przyszedłem na przegląd gaśnic oraz hydrantów, zajrzała Pani z biura, żartując sobie z kolegą podczas przeglądów, spoko – luźna atmosfera pomyślałem.

Po sprawdzeniu gaśnicy, oznakowań, terminów ważności, plomb, węża itp., przesypałem na koniec proszek, żeby go nieco zruszyć i sprawdzić jego stan, oraz nakleiłem kontrolkę. Śmiechy, chichy, w końcu wyszła Pani komentując szybko i dosadnie: “nakleić naklejkę i do domu? Praca marzeń”, podpuszczając uprzednio kolegę żeby zapytał jeszcze czy mam uprawnienia, bo chcieliby zobaczyć, Pan po chwili dodał: “ma Pan uprawnienia?” :)), “Ile to będzie kosztowało?”, “przelew 30 dni będzie?”. Po takim combo to była prawdopodobnie ostatnia wizyta, gdyż zwykle mimo że kwota faktury w okolicach 100zł, to o płatność trzeba dzwonić z przypomnieniem i prosić o uregulowanie.

Dodałem że zapraszam ze mną, pokażę na czym polega nasza praca, oraz że oczywiście zaprezentuje uprawnienia (cokolwiek miał na myśli, ponieważ producenci gaśnic wydają autoryzacje nie uprawnienia). Wykonałem więc zdjęcie ściany z certyfikatami na telefonie i będąc następnym razem chciałem pokazać. Pan siedział tym razem samotnie, nawet słowem się nie odezwał. Widać towarzystwo było chyba nieco bardziej ośmielone gdy byli razem.

Wizerunek firmy tworzą pojedynczy ludzie którzy w niej pracują. Ten wizerunek wygląda teraz jak z pokoju strachów w mało-wesołym miasteczku.

gaśnicowy

Mam na imię Maciej.
Opisuję tutaj bieżące wydarzenia, te związane z pracą i nie tylko.
Można tu znaleźć ciekawe miejsca w których bywam, historie klientów. Przybliżam nieco sekretów o pracy Pana gaśnicowego – jak często bywam nazywany.
Jestem także fanem zagadek, opowieści i książek.

Jeśli spodobała Ci się strona, będę wdzięczny jeśli polubisz na facebooku:

Każdy komentarz, pytanie jest dla mnie inspiracją do pisania nowych artykułów, oraz ich uzupełnienia, więc pisz śmiało! W komentarzu, mailem, na facebooku.

Najnowsze posty

Jeśli Ci się spodobało podziel się :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Powiązane tematy

Chcesz zlecić przegląd gaśnic?
Najpierw przeczytaj koniecznie:

pole nie jest wymagane
pole nie jest wymagane
0 Komentarze
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze