gaśnica terminatorka

I wtedy pojawia się ona – w czerwonej zbroi wśród płomieni

Ten artykuł znajduje się w kategorii:

Jestem na facebooku:

skomentuj:

udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Tak tak, ja tu cały czas piszę o gaśnicach 🙂

Jakby jej nie nazwać Pani Rambo, może terminatorka, to ta która gotowa do walki bez szwanku wyszła z samego centrum pożaru, aby dalej stać na straży bezpieczeństwa i móc wciąż gasić.

Co prawda czerwona zbroja jej trochę zmatowiała i zamieniła się w szarą… ale o tym poniżej. Poznajcie więc historię gaśnicy, której doświadczeń nie pozazdrościłby niejeden twardziel.

Bez zadraśnięcia..

Pamiętacie sceny z filmów akcji, gdzie główny bohater czy bohaterka wychodzi z płomieni, nawet się za siebie nie oglądając?

Na pewno tak. Bo będzie o takiej właśnie gaśnicy, tyle że nawet nie drgnęła gdy się paliło, czyli o superbohaterce wśród gaśnic.

Na straży bezpieczeństwa

Wisząc sobie na ścianie jednego z wielu podobnych obiektów, niepozorna, czerwona 6kg gaśnica proszkowa nie spodziewała się tego co przyniesie kolejne kilka godzin. Zaczęło się wieczorem, gdy nikogo nie było w pobliżu.

W roku 2020 zapaliło się ostatnie piętro jednego z obiektów, które obsługujemy. Zaczęło się niewinnie, mały płomień który z każdą chwilą narastał, pożerając kolejne metry korytarza przed jak i za sobą.

Przez temperaturę oraz ciśnienie jakie zostało wygenerowane strzeliły wszystkie okna, dodając pożywienia do ognia – czyli tlenu.

Z każdą chwilą pożar coraz bardziej się rozprzestrzeniał, nie dając szans na reakcję pracowników i próby ugaszenia gaśnicami. W pewnym momencie temperatura była tak wysoka, a do tego wciąż unoszący się, gryzący dym, że nie było sensu podchodzić bez specjalnego oprzyrządowania do akcji gaśniczej.

Pozostało czekać na przyjazd Straży Pożarnej...

Zjawili się jak najszybciej mogli, żeby przeprowadzić akcję gaśniczą, dość szybko udało się opanować ogień. Biorąc pod uwagę fakt, że zastali jakieś 100m2 palącej się przestrzeni na 3 kondygnacji, obyło się bez komplikacji, wszystko ugaszono. Nie było też na szczęście większych strat i co najważniejsze – ofiar.

Na miejsce akcji przyjechałem kilkanaście dni później, po ugaszeniu przez Straż Pożarną oraz uprzątnięciu pozostałości po pożarze przez pracowników. To co zastałem to okopcony korytarz, zapach spalenizny, dymu i szarość, wszędzie dookoła szarość. Wśród całego zgiełku znalazła się ona – gaśnica, która nie tylko była świadkiem wspomnianych wydarzeń, ale wyszła z tego praktycznie bez szwanku.

Na początku jej nie zauważyłem, wtopiła się ścianę jak kameleon w dżungli. Przybrała barwy szarości, podobnie jak wszystko wokół. Dopiero po wskazaniu miejsca przez kierownika w którym wisi byłem w stanie ją zobaczyć.

Tadadadam oto i ona:

Myślałem że nie będzie się nadawać do niczego, stopiona szybka od manometru wskazującego ciśnienie, ale strzałka wskazywała wciąż zielone pole – czyli sprawna.

Czasem dzieje się tak, że po uszkodzeniu gaśnicy, wskaźnika ciśnienia/manometru strzałka wskazująca ciśnienie pozostaje w położeniu przed uszkodzeniem, mimo że nie ma ciśnienia w zbiorniku gaśnicy, to potrafi wskazać zielone pole.

Tym razem również myślałem że tak było.

Powstając z popiołów

Widziałem wiele gaśnic po pożarach, gdy ogień pożerał je razem z palącym się pomieszczeniem. Były nie do użycia po pożarze – uszkodzone głowice, uszczelki, stopione wyloty głowicy, węża, podstawki, brak ciśnienia. Lecz tutaj gaśnica stała jak gdyby nigdy nic.

Nacisnąłem więc dźwignię dla upewnienia się że nie ma już ciśnienia. Jakie było moje zdziwienie gdy wskaźnik ciśnienia, który znajdował się na zielonym polu, drgnął w kierunku czerwonego pola, jednocześnie wyrzucając garść proszku!

O! Ona działa! Żyje! To niemożliwe!

Wiem że wiele osób może tego odczuwać tak jak ja, ale właśnie fakt że mimo okropnego stanu zbiornika gaśnicy z zewnątrz, była cały czas sprawna, jest niesamowite.

Nie jest to zakończenie jak z Hollywódzkich filmów

Po dalszych oględzinach okazało się, że pozostawienie tej gaśnicy w stanie gotowości jest zbyt ryzykowne, a odnowienie jej nieopłacalne.

Tak oto zakończyła swoją karierę, co prawda nie była użyta do celu w jakim została stworzona, ale była świadkiem pożaru z którego wyszła cało, a do tego nawet doczekała się opowieści o niej. Także koleżanki-gaśnice mogą jej pozazdrościć, do czasu aż same staną kiedyś w centrum uwagi, być może tym razem bohatersko gasząc pożar.

gaśnicowy

Mam na imię Maciej.
Opisuję tutaj bieżące wydarzenia, te związane z pracą i nie tylko.
Można tu znaleźć ciekawe miejsca w których bywam, historie klientów. Przybliżam nieco sekretów o pracy Pana gaśnicowego – jak często bywam nazywany.
Jestem także fanem zagadek, opowieści i książek.

Jeśli spodobała Ci się strona, będę wdzięczny jeśli polubisz na facebooku:

Każdy komentarz, pytanie jest dla mnie inspiracją do pisania nowych artykułów, oraz ich uzupełnienia, więc pisz śmiało! W komentarzu, mailem, na facebooku.

Najnowsze posty

Jeśli Ci się spodobało podziel się :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Powiązane tematy

Chcesz zlecić przegląd gaśnic?
Najpierw przeczytaj koniecznie:

pole nie jest wymagane
pole nie jest wymagane
0 Komentarze
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze