Uwaga Żaby na drodze

Uwaga! Żaby na drodze!

Ten artykuł znajduje się w kategorii:

Jestem na facebooku:

skomentuj:

udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Mamy wiosnę, a więc wszystko powoli budzi się do życia.

Jadąc na przeglądy w zeszłym tygodniu, przejeżdżałem przez nietypowe miejsce – mały mostek z płynącą rzeką pod spodem i mokradłami wokół, a wszystko otoczone pałkami wodnymi i innymi roślinami typowymi dla takich terenów. Droga do przejazdu raczej jednego auta, na uboczu miasta, rzadko uczęszczana, przez którą prowadzi dojazd do jedynie kilku obiektów.

Z oddali widzę że coś się porusza po drodze, ale bardzo leniwie, jakby sobie odpoczywało, z odległości jakichś 100m wyglądało to na żółwie – małe czarne, niemal stojące w miejscu.
No i hamuję żeby nie przejechać, chociaż nie było to łatwe, bo dwa małe obiekty ustawiły się akurat na szerokości kół. Podjeżdżam bliżej, a żółwie zamieniły się w żaby.

Kierownicą trochę w lewo, nie, tu się może nie udać ich ominąć, no to w prawo, tak w prawo będzie lepiej. Udało się ominąć, mimo że zaczęły się kręcić gdy zbliżałem się do nich.
Nie udało mi się tym razem zatrzymać, żeby przenieść je w bezpieczniejsze miejsce, jak w przypadku jeża, bo uznałem że miejsce jest tak mało uczęszczane, że nic im na tą chwilę nie grozi.

Dojechałem do klienta, załatwiłem co było do zrobienia i wracam. Żaby nie ruszyły się więcej niż kilkanaście centymetrów. Tym razem miałem chwilę czasu, wysiadłem, pstryknąłem im jeszcze pamiątkowe zdjęcie i zabrałem się do zasugerowania im innego miejsca odpoczynku. Myślałem, że zbliżenie się powinno wystarczyć, w końcu powinny się wystraszyć i dać susa w trawę, ale nic z tego. Żaba jakby jej nie nazwać: 2w1, podwójna, tylko patrzyła co tu się dzieje.

Zbliżam się coraz bardziej i bardziej, a tu nic, nie ryzykowałem, że podejdę na tyle blisko aby jeszcze na mnie skoczyła i wystawiła jęzor pokazując że nigdzie się nie wybiera. Kto wie co siedzi jej w głowie, a że mała? Wiele legend o nich krąży…

Pomogłem jej ostatecznie trącając patykiem w zielony kuperek, chociaż widać że nie miała zamiaru dalej się ruszać, to zrobiła parę susów i oddaliła się na tyle, że ponowne wejście na mostek w takim tempie jakim szła, powinno jej zająć przynajmniej miesiąc.

gaśnicowy

Mam na imię Maciej.
Opisuję tutaj bieżące wydarzenia, te związane z pracą i nie tylko.
Można tu znaleźć ciekawe miejsca w których bywam, historie klientów. Przybliżam nieco sekretów o pracy Pana gaśnicowego – jak często bywam nazywany.
Jestem także fanem zagadek, opowieści i książek.

Jeśli spodobała Ci się strona, będę wdzięczny jeśli polubisz na facebooku:

Każdy komentarz, pytanie jest dla mnie inspiracją do pisania nowych artykułów, oraz ich uzupełnienia, więc pisz śmiało! W komentarzu, mailem, na facebooku.

Najnowsze posty

Jeśli Ci się spodobało podziel się :)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Powiązane tematy

Chcesz zlecić przegląd gaśnic?
Najpierw przeczytaj koniecznie:

pole nie jest wymagane
pole nie jest wymagane
0 Komentarze
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze